Cześć! 
       Nazywam się XYZ. Na pewno zapytacie, dlaczego właśnie tak? Bo tak naprawdę mogę być każdym z Was!
 Mam 7 lat i jestem uczniem pierwszej klasy Szkoły Podstawowej w Przeźmierowie. A oto mój pamiętnik z pierwszego tygodnia ferii. Przeczytajcie!

Poniedziałek, 27 stycznia, dzień pierwszy,  jakieś dwadzieścia minut przed godziną 8:00.

     Byłem przekonany, że będę pierwszy! Natomiast szybko okazało się, że kilka osób mnie wyprzedziło, dlatego też wspólnie czekaliśmy na rozpoczęcie zajęć. Lubię chodzić do szkoły, ale nie pamiętam kiedy z tak ogromną niecierpliwością czekałem na przysłowiowy pierwszy dzwonek. Gdy w końcu zegar wskazywał godzinę 8:00 wesołą gromadą weszliśmy do Hałasówki.  Cóż to była za radość ! Niby miejsce to samo i nauczyciele ci sami, a jednak wszystko nagle wydało mi się takie inne, ciekawsze, może nawet magiczne.  Hmm, może z tą magią lekko przesadziłem, ale przyznacie sami, że ferie mają w sobie coś niesamowitego. W każdym razie, kiedy już nacieszyliśmy się sobą i planszowymi grami, pojechaliśmy na wycieczkę do Kinepolis. Na ogromnym ekranie oglądaliśmy „Doktora Dolittle”. Oczywiście był też popcorn i cola – uprzedzając wasze pytanie – tak, posprzątaliśmy po sobie – pani Magda nam przypomniała J Zapomniałbym, po seansie, który oczywiście wszystkim się bardzo podobał, uczestniczyliśmy jeszcze w warsztatach. Przyszła do nas bardzo miła pani i dokładnie omówiła z nami bajkę, a także podzieliła się z nasza grupą wieloma nowinkami. Ciekaw jestem co takiego zapamiętaliście, np. o papugach?

Wtorek,  28 stycznia, dzień drugi i tym samym zdecydowanie najlepszy, (chociaż nie wiedziałem jeszcze co mnie czeka).

     Wszyscy byli bardzo podekscytowani ponieważ w planie była wycieczka do Kluczewa, czyli do gospodarstwa agroturystycznego wuja Krzysia. Wujek Krzysiu nie jest naszym prawdziwym wujkiem, ale to bardzo miły Pan, który pozwala nam głaskać króliki – a to najwspanialsza atrakcja, no i jakby to powiedzieć – w domu tego nie mamy! Co jeszcze robiliśmy w Starej chacie u Kowala? Widzieliśmy jak wykuwa się prawdziwą podkowę, słuchaliśmy opowieści o ponad 100-letniej chacie, poznaliśmy stare zabawy podwórkowe, opiekowaliśmy się zwierzętami i przejechaliśmy się bryczką. No i jeszcze, co bardzo ważne zważywszy na ekologię, o której pilnie się uczymy w szkole, zbudowaliśmy leśną stołówkę dla ptaków i zwierząt oraz posprzątaliśmy las! Nasi wychowawcy mogą być z nas dumni!
I jeszcze jedliśmy kiełbaski z ogniska. To był wspaniały dzień.

Hop, hop… do Palmiarni wskok! Czyli środa, dzień trzeci, nadal godzina 8:00.

   Nie mogę się zdecydować, czy bardziej podobał mi się spacer wśród egzotycznych gatunków drzew, krzewów i roślin czy jednak popołudniowe wyjście na dmuchańce do sali gimnastycznej. Jedno jest pewne, to był zdecydowanie wyskakany dzień! Hop! Hop, hop!

„Czwartek  w górze igłą grzebie…”, a nie, czwartek, dzień czwarty, 30 stycznia.

   Jak ten czas szybko mija. Kto by pomyślał, że już jutro nasze półkolonie dobiegną końca…? Co zapamiętałem najbardziej z dzisiejszego dnia? Przede wszystkim zapach drożdżowego ciasta. Dlaczego? Pewnie nie uwierzycie, ale dziś w Hałasówce samodzielnie robiliśmy drożdżówki – były przepyszne, wszystkim smakowały! Następnie zamieniliśmy świetlicę
w prawdziwy warsztat stolarski i szlifowaliśmy, malowaliśmy a później metodą decoupage ozdabialiśmy wieszaki na klucze – wyszły nam pięknie, rodzice nas chwalili, widziałem, że naprawdę im się podobało, (a nie, że tylko tak mówili żeby nie było nam przykro).

Piątek, piąteczek, a nieeee, to już ostatni dzień naszego zimowiska!

   Jak to możliwe, że pięć długich dni tak szybko minęło? Dziś pojechaliśmy na ostatnią wycieczkę. Spędziliśmy czas w Parku Rozrywki „Rodzinka” w sąsiednim Skórzewie. A co nas tam spotkało? Oczywiście moc atrakcji i niezapomnianych wrażeń, bo wybawiliśmy się na wielopoziomowym placu zabaw, wyskakaliśmy na trampolinach i powspinaliśmy się na specjalnej ściance. No i jeszcze „małpi gaj”, mostki, tajne przejścia – tak, to było nasze! Wyszumieliśmy się, wybiegaliśmy, wybawiliśmy i… wróciliśmy do szkoły!

   Gdybym miał podsumować jednym zdaniem szkolne zimowisko? Odpowiedź jest prosta – było to pięć wspaniałych dni, wypełnionych po brzegi rozmaitymi atrakcjami! I chociaż za oknami zobaczyć można już pierwsze oznaki wiosny, szczerze mówiąc już nie mogę się doczekać kolejnej zimy i następnego takiego zimowiska! Było w s p a n i a l e!!

PS. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć!

 

Joanna Borkowska 

Licznik odwiedzin

1494547
Dzisiaj
Wczoraj
W tygodniu
W miesiącu
1220
1286
1220
40416

24-02-2020 21:34

 


Co nas czeka

25 - 27 lutego 2020r.

Próbny egzamin klas ósmych

luty 2020
pwścpsn
12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829

BohaterON