„Dobrze jest znaleźć sobie hobby, które tak człowieka wciąga, i sprawia, że z radością czeka się na kolejny tydzień, zamiast ponuro liczyć dni”.

Jeśli zastanawiacie się, czy warto w życiu mieć różne pasje, to przeczytajcie moją historię. Mam na imię Marysia, chodzę do klasy ósmej Szkoły Podstawowej im. Arkadego Fiedlera w Przeźmierowie oraz do klasy szóstej Szkoły Baletowej Anny Niedźwiedź w Poznaniu. Przygodę z tańcem zaczęłam, kiedy nauczyłam się chodzić - tak twierdzą zgodnie i rodzice, i dziadkowie. W wieku 3 lat  regularnie uczestniczyłam w zajęciach baletowych, które wprost uwielbiałam. Nauczyłam się tam prawidłowej postawy ciała oraz większego poczucia rytmu, a co najważniejsze - odkryłam szeroki świat dźwięków. Muzyka to nieodłączny element tańca i to ona wyznacza rytm i ramy dla ruchu tancerza. Pamiętam, że w tym okresie niecierpliwie czekałam na kolejne sezony mojego ulubionego programu tanecznego „You Can Dance” - starałam się naśladować ruchy uczestników, a filmiki i zdjęcia, gdy tańczę przed telewizorem, bawią moją rodzinę do dziś.

Kolejnym krokiem w realizacji marzeń o tańcu były zajęcia w OSIR Dance Studio w Tarnowie Podgórnym. Tańczyłam tam hip hop, jazz, modern, disco dance i miałam okazję po raz pierwszy występować przed publicznością. Często jeździliśmy na różne turnieje, gdzie tańczyłam solo, w duetach bądź grupowo. Z biegiem czasu, by doskonalić swoje umiejętności, poświęcałam coraz więcej czasu na ćwiczenia rozciągające i elementy akrobatyki. Była to ciężka praca, wkładałam w niąsporo wysiłku. W takich momentach wielu młodych tancerzy przechodzi kryzys.Uświadamiająsobie, że pasja to nie tylko przyjemność, ale i poświęcenie. W tym miejscu apeluję do wszystkich dziewczyn i chłopaków: warto powalczyć i szukać w wyzwaniach satysfakcji. Nie poddałam się - radość znalazłam w udziale w różnych konkursach i kontakcie z publicznością. Dwukrotnie wygrałam gminny konkurs „Mam Talent”. W 2016 roku zaproszono mnie na występy podczas otwarcia fabryki samochodów Volkswagen we Wrześni. Po raz pierwszy spotkałam się wtedy z profesjonalnymi tancerzami, którzy nas przygotowywali (był to Michał Piróg i Anna Kapera Borkowska – jurorzy znani mi z „You Can Dance”).Sukcesy dodały mi skrzydeł.  Po jednym z treningów usłyszałam od pani Ani, abym spróbowała swoich sił w szkole baletowej. Posłuchałam jej i tak zaczęłam naukę w Szkole Baletowej Anny Niedźwiedź w Poznaniu. Na koniec pierwszego roku otrzymałam propozycję wzięcia udziału w rekrutacji do Niepublicznej Szkoły Sztuki Tańca w tej samej szkole. Było to spore wyzwanie, ponieważ rozpoczynałam oficjalną edukację taneczną, która kończyła się otrzymaniem przez absolwentów ( po 9 latach nauki) tytułu „tancerz choreograf”. Dla mnie i dla mojej rodziny była to (nie ukrywam) trudna decyzja. Byłam wtedy w klasie piątej szkoły podstawowej i miałam dojść od razu do klasy trzeciej szkoły baletowej NSST. Towarzyszył mi ogromny stres. Nie wiedziałam, czy dam radę połączyć naukę w dwóch szkołach. Poza tym dojazdy cztery razy w tygodniu (w tym w każdą sobotę), wymagały ode mnie dobrej organizacji czasu, a od moich rodziców - planowania transportu. Na szczęście mogą liczyć na wsparcie dziadków.

Dołączenie do klasy baletowej to była najlepsza decyzja w moim życiu. Poznałam przyjaciół, mam wspaniałą panią pedagog. Już w pierwszym roku zajęć zostałam zaproszona do udziału w prawdziwym spektaklu. Była to „Cylia” i wraz z koleżankami grałyśmy rolę rajskich ptaków. Niezapomniane przeżycie – wspaniałe kolorowe stroje, oryginalna muzyka i profesjonalne oświetlenie, entuzjastyczna publiczność, ale także prawdziwa trema. Kiedyś ktoś powiedział, że trema jest przejawem szacunku dla widza. Za każdym razem, gdy pojawiam się na scenie, mam w pamięci te słowa - pomagają mi opanować emocje. W kolejnych latach przygotowywaliśmy spektakle taneczne, takie jak: „Alicja w Krainie Czarów” „Królowa Śniegu” „Królewna Śnieżka”, które były wystawiane w Teatrze Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu, Teatrze Cortique Anny Niedźwiedź oraz w Operze Nova w Bydgoszczy. Występ na scenie operowej to naprawdę wielkie przeżycie. Opowieści o tym, co dzieje się za kulisami, byłyby materiałem na przezabawną książkę.

Niestety, pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany także tancerzom - po raz kolejny przesuwana jest premiera musicalu „Koty”. Już nie możemy się doczekać, by stanąć przed publicznością.

Cały czas wiele radości dają mi także występy na różnych uroczystościach szkolnych i gminnych. Kocham także układać choreografię – bardzo miło wspominam fakt, gdy uczyłam pierwszoklasistów tańca na ich dzień pasowania na ucznia. Wtedy przyszło mi do głowy, że zajęcia z dziećmi sprawiają mi ogromną satysfakcję i być może w przyszłości będę szkolić młodymi ludzi..

Wspaniale jest mieć pasję – dzięki niej poznaję wielu cudownych ludzi, mogę przeżyć niezapomniane chwile i cały czas się uczę. Oczywiście czasami wkrada się zwątpienie, czy warto się męczyć, zwłaszcza gdy stopy bolą po tańcu na pointach, a wszystkie mięśnie dają znać o sobie po kilku godzinach ćwiczeń. Wtedy przypominam sobie słowa wielu osób, które miały okazję mnie oglądać - o tym, że wzbudzam swym tańcem w nich emocje. Wiem wtedy, że dobrze wykonałam zadanie. Najważniejsze jest dla mnie to, by widz po moim występie nie był obojętny. To właśnie uważam za mój największy sukces i cały czas pracuję nad doskonaleniem swoich umiejętności.  Na temat tańca padło wiele mądrych słów, dla mnie najważniejsze jest to, że stanowi on język duszy zrozumiały dla ludzi z różnych kultur, a każdy może go odbierać na swój własny sposób.

Lubię też udzielać się społecznie – pełnię funkcję przewodniczącej szkoły,  weszłam także w skład Młodzieżowej Rady Gminy. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim moim nauczycielom, a   przede wszystkim rodzicom i dziadkom za cierpliwość, poświęcenie, wyrozumiałość. Nie wiem, jak potoczy się dalej moja przygoda z tańcem, ale wiem, że taniec będzie mi towarzyszył już cały czas.

Maria Miśkiewicz, Cecelia Ahern, Fotograf: Paulina Stanula

Co nas czeka

marzec 2021
pwścpsn
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031

BohaterON